Tańsze kredyty dla oszczędnych
Jeżeli podczas zaciągania kredytu hipotecznego (zwłaszcza denominowanego do obcej waluty), wykażemy udział własny w zakupie nieruchomości – czy to w postaci 20% zaliczki wpłaconej zbywcy czy też aktu własności działki, na której planujemy postawić dom, możemy liczyć na większe zaufanie ze strony banku, a co za tym idzie preferencyjne warunki kredytowe. Instytucje finansowe doceniają tym samym zaangażowanie naszych oszczędności w inwestycję, a przede wszystkim – w zmniejszenie ryzyka udzielenia kredytu.
Trend związany z gotowością do obniżenia marży lub rezygnacji z prowizji za udzielanie kredytu, wyraźnie widoczny jest w kampaniach reklamowych banków- hasła kuszą „oprocentowanie już od 3,5%*”, „prowizja 0%*”. Za gwiazdkami kryje się z reguły właśnie konieczność posiadania wkładu własnego – im wyższy, tym niższa prowizja lub marża, a docelowo rata spłacanego zadłużenia.
Klient, który wnioskuje o kredyt na 100% wartości nieruchomości, a jednocześnie spełnia pozostałe niezbędne warunki jego uzyskania – pieniądze oczywiście otrzyma, ale na gorszych warunkach. Jakiekolwiek próby manipulacji – np. zaciągnięcie kredytu gotówkowego z zamysłem przeznaczenia go na wkład własny, nie są wskazane. Prędzej czy później bank, w którym staramy się o kredyt hipoteczny dowie się o naszym kolejnym zobowiązaniu z raportu BIK, co może skutkować przykrymi konsekwencjami.
Pamiętajmy – banki oferując lepsze warunki kredytowe, zachęcają nas do angażowania w inwestycję stricte własnych środków, a nie zadłużania się ponad finansowe możliwości.












Ale chyba nie wszystkie banki się do tego stosują, albo ja nie zrobiłem odpowiedniego porównania ofert. Jestem w trakcie załatwiania formalności w Millennium, mam blisko 40% wkładu własnego. Oprocentowanie dzięki temu ledwo drgnęło…